Wszystkie kursy pojedyncze z poziomu A1 i A2 25% taniej!
Użyj kodu START.

Moja przygoda z SuperMemo – Ewelina Zielińska

zdjęcia z wakacji użytkownika SuperMemo

O swojej przygodzie z SuperMemo opowiedziała nam Ewelina Zielińska – miłośniczka podróży, robótek na drutach, seriali prawniczych i urządzania wnętrz.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z SuperMemo?

Nie pamiętam dokładnie, ale było to na pewno ponad 10 lat temu. Byłam chyba na drugim roku studiów. Blisko mojego wydziału był Empik, do którego dość często chodziłam i tam znalazłam serię SuperMemo. Długo zastanawiałam się, czy obietnice z okładki mają w ogóle szansę się spełnić, ale postanowiłam zaryzykować. Od tego pierwszego pudełka z kursem moja „kolekcja” dość mocno się rozrosła.

Czego uczysz się obecnie?

Obecnie szlifuję swój angielski, a dodatkowo, po długiej przerwie wróciłam do nauki hiszpańskiego. Zarzuciłam to na kilka lat, więc postanowiłam wyzerować postępy i zacząć zupełnie od początku. Okazało się, że pamiętam około 80-85% tego, czego się już wcześniej nauczyłam i to mimo tak długiej przerwy!

W czym pomogło Ci SuperMemo?

Mimo wielu lat nauki angielskiego czułam (i ciągle trochę czuję), że brakuje mi niektórych słów czy wyrażeń. Nawet te proste, bardzo podstawowe słówka z czasem wylatywały z głowy, bo w codziennym życiu nie miałam okazji ich używać. Nigdy nie lubiłam wkuwania słówek; denerwowało mnie, że niektóre pamiętałam niemal z marszu, a z innymi miałam problem przez długi czas. Rozwieszanie karteczek po całym mieszkaniu czy przepisywanie list zapomnianych słówek było czasochłonne i nie zawsze efektywne. Przy takiej nauce brakowało mi też nagrań w poprawną wymową. SuperMemo pomogło mi przede wszystkim w powtarzaniu tylko tych rzeczy, które są blisko zapomnienia. Nie mam poczucia, że tracę czas na słówka, które już dobrze znam i dzięki temu mogę zrobić więcej w krótszym czasie.

Jeśli chodzi o hiszpański, to nigdy nie uczęszczałam na żaden inny kurs i SuperMemo było moim pierwszym kontaktem z tym językiem. Kilkanaście miesięcy temu, podczas wakacyjnego wyjazdu, miałam szansę na chwilę rozmowy z panią, która nie mówiła ani słowa po angielsku, a potrzebowała pomocy w znalezieniu drogi. Ja miałam wtedy dość długą przerwę w nauce, ale udało mi się sklecić kilka zdań, kiedy odprowadzałam ją na miejsce. To było bardzo miłe, kiedy mi powiedziała, że dziękuje i że mój hiszpański nie jest tak zły, jak myślę. Zachęciła mnie, żebym ćwiczyła dalej. To właśnie wtedy postanowiłam wrócić do nauki tego języka.

Jakie są Twoje plany językowe?

Korzystam jednocześnie z wielu kursów, zarówno w języku angielskim jak i hiszpańskim, więc mam co robić. Nie planuję na razie nauki kolejnego języka, ale chciałabym skończyć te kursy, które zaczęłam do tej pory i zająć się wtedy trochę bardziej kursami skupionymi na gramatyce. Planuję także popracować nad wymową – mam jeszcze dylemat, czy Say It Better używać w wersji brytyjskiej, czy amerykańskiej. Jeśli chodzi o naukę hiszpańskiego, to staram się wprowadzić naukę języka z seriali. Wypróbowałam ostatnio wtyczkę „Language Learning with Netflix” i staram się znaleźć optymalny dla siebie sposób oglądania i nauki jednocześnie.

Jak wygląda Twój dzień z SuperMemo?

Staram się nie mieszać języków, dlatego każdy z nich mam zainstalowany na osobnym koncie. Idealnie jest, kiedy udaje mi się rano uczyć jednego języka, a po południu drugiego, ale nie zawsze jest tak różowo. Jeśli się nie uda, to staram się zrobić choćby krótką przerwę między sesjami.

Najpierw przerabiam powtórki, najbardziej lubię to robić w trybie „przemieszanych powtórek”, a następnie uczę się nowych rzeczy. Jeśli mam mało czasu, to staram się powtórzyć jak najwięcej, a nauka nowych rzeczy schodzi na dalszy plan. Do tej pory stosowałam system nauki „wszystkiego po trochu” i starałam się przerobić chociaż kilka stron z każdego kursu, natomiast około 2-3 tygodnie temu zdecydowałam się to zmienić. Jednego dnia korzystam zwykle z jednego, maksymalnie dwóch kursów z nowym materiałem. Po przerobieniu rozdziału przerzucam się na inny kurs. Dzięki temu jestem w stanie przyswajać wiedzę z danego zakresu w miarę szybko, a jednocześnie przed przejściem do kolejnego zagadnienia materiał ma czas się ułożyć w mojej głowie. Poza tym kursy mają różny poziom trudności, dlatego przy tych łatwiejszych – powtórkowych – mam szansę złapać oddech.

Jakiej rady udzielisz innym Użytkownikom?

Nie poddawajcie się! Był taki czas, kiedy na moim koncie było nawet 2 tysiące zaległych powtórek, ale powoli i systematycznie udało mi się zejść do zera, a następnie z powrotem wprowadzić naukę nowych rzeczy.

Świetną rzeczą jest dla mnie równoczesne korzystanie z serii Extreme. Dla angielskiego powtarzam wszystko po kolei, natomiast dla hiszpańskiego ręczne wyszukuję słówka, które wystąpiły w innym kursie. Zwykle robię to po zakończeniu danego rozdziału. Dzięki temu przestałam się łapać na tym, że po kilku miesiącach wiem co prawda, jak uzupełnić jakieś zdanie po hiszpańsku, ale nie jestem pewna, co ono znaczy.

Na czym Twoim zdaniem polega sekret skutecznej nauki?

Systematyczność i wytrwałość. Oczywiście dużo łatwiej jest nie robić sobie zaległości, ale są w życiu różne sytuacje, więc jeśli bycie systematycznym zawiodło, to zostaje nam jeszcze wytrwałe przerabianie zaległych powtórek.

Dodatkowo nie zmuszam się do zapamiętania danego słówka czy zdania. Jeśli zaznaczam „nie wiem”, to później wraca w powtórkach po maksymalnie kilku dniach, a najczęściej już nazajutrz, dlatego uważam, że nie ma potrzeby powtarzać danej rzeczy kilkanaście razy już dziś – ograniczam się do 2 czy 3 dodatkowych powtórzeń. Daną rzecz i tak w końcu uda się zapamiętać, a w ten sposób nie czuję się znużona i mogę wykorzystać energię na coś innego. Naprawdę mam wrażenie, że przy tej metodzie zapamiętuje się bardzo dużo, nawet mimowolnie 😉